Jeżeli racja stanu ma być czymś więcej niż hasłem używanym doraźnie w sporach politycznych, musi zostać osadzona w trwałych ramach. Same deklaracje, nawet najszlachetniejsze, nie wystarczają w świecie głębokich przemian, narastającej polaryzacji społecznej i rozmywania się odpowiedzialności obywatelskiej.
Współczesne państwo funkcjonuje w warunkach, w których obywatele coraz częściej pozbawieni są realnych narzędzi oddziaływania na sposób działania instytucji publicznych. W efekcie racja stanu traci wymiar praktyczny, a dobro wspólne zostaje zepchnięte na dalszy plan przez interesy partykularne i krótkoterminowe kalkulacje polityczne.
Dlatego potrzebne są ramy ustawowe, które:
- porządkują pojęcie racji stanu,
- nadają mu rangę nadrzędną wobec bieżącej polityki,
- oraz tworzą trwałe mechanizmy jego ochrony.
Dlaczego inicjatywa musi być obywatelska, a nie partyjna
Partie polityczne – z natury rzeczy – koncentrują się na utrzymaniu władzy, wpływów i poparcia elektoratu. Nie oznacza to złej woli, lecz strukturalne ograniczenie. W takiej logice interes ogólny łatwo przegrywa z interesem bieżącym.
Dlatego projekt ustawy o racji stanu powinien mieć charakter obywatelski, a nie partyjny. Jego legitymizacja nie może wynikać z chwilowej większości parlamentarnej, lecz z szerokiego poparcia społecznego, potwierdzonego referendum, które byłoby wiążące dla ustawodawcy.
Aby zagwarantować trwałość tych rozwiązań niezależnie od zmian władzy, przyjęcie takiej ustawy powinno wymagać większości konstytucyjnej. Tylko w ten sposób możliwe jest zabezpieczenie racji stanu przed wahaniami politycznymi i cyklem wyborczym.
Oddzielenie interesu wspólnego od bieżącej polityki
Kluczowym zadaniem ustawy o racji stanu byłoby wyraźne wskazanie obszarów, które powinny zostać wyłączone z doraźnej gry politycznej. Wszystkie przyszłe akty prawne musiałyby pozostawać z nimi w zgodzie.
Nie oznacza to zamrożenia państwa ani zahamowania debaty, lecz ustanowienie stabilnych fundamentów, na których spór może się toczyć bez niszczenia wspólnoty.
Obszary „nietykalne”
Zgodnie z ideą dobra wspólnego, do obszarów wymagających szczególnej ochrony należałyby w szczególności:
- bezpieczeństwo narodowe, w tym obrona oraz ochrona narodowego charakteru mediów publicznych jako elementu edukacji obywatelskiej,
- polityka zagraniczna i suwerenność państwa, rozumiane jako ochrona długofalowych interesów kraju,
- ochrona zdrowia jako fundament bezpieczeństwa społecznego,
- edukacja i nauka, w tym stabilna podstawa programowa oraz gwarantowane nakłady na rozwój,
- energetyka i infrastruktura, obejmujące strategiczne inwestycje o znaczeniu pokoleniowym,
- ustrój państwa i sądownictwo, w tym realna niezależność sądów oraz zasady ordynacji wyborczej.
Zmiany w tych obszarach nie mogłyby być narzucane zwykłą większością parlamentarną, lecz wymagałyby szerokiego porozumienia społecznego i oddolnego poparcia.
Jak egzekwować zapisy, by nie pozostały martwe
Jednym z największych zagrożeń dla każdej ustawy jest jej fasadowość. Dlatego projekt ustawy o racji stanu musiałby zawierać jasne mechanizmy egzekwowania.
Zapisy powinny przewidywać sankcje – nie tylko formalne, ale również odpowiedzialność publiczną i honorową – wobec osób, które świadomie naruszają jej postanowienia. Niezbędny byłby również rzetelny, szybki i niezależny przekaz informacji w mediach publicznych, umożliwiający obywatelom bieżącą ocenę działań władzy.
Rola społeczeństwa obywatelskiego po uchwaleniu ustawy
Uchwalenie ustawy nie kończy procesu. Przeciwnie – otwiera nowy etap.
Społeczeństwo obywatelskie pełniłoby rolę strażnika racji stanu, monitorując proces legislacyjny i reagując na próby omijania lub osłabiania jej zapisów. To właśnie obywatelska kontrola miałaby zapobiegać manipulacji, nadużyciom i podporządkowywaniu interesu wspólnego interesom partykularnym. W tym sensie ustawa o racji stanu nie byłaby narzędziem władzy przeciw obywatelom, lecz narzędziem obywateli wobec władzy
