„Racja stanu” to pojęcie, które dziś rzadko pojawia się w spokojnej, merytorycznej debacie, a przecież oznacza interes państwa jako najwyższe dobro wspólne.
Dobro, któremu podporządkowane są działania władz, polityka zagraniczna, bezpieczeństwo narodowe, stabilność oraz przyszłość kolejnych pokoleń.
Warto zatem odłożyć emocje i spojrzeć na to zagadnienie z perspektywy społeczeństwa obywatelskiego.
Bez ocen – w spokojnej i rzeczowej formie.
Pojęcie racji stanu wywodzi się z myśli politycznej i prawnej, w której od wieków próbowano odpowiedzieć na jedno zasadnicze pytanie:
co powinno mieć pierwszeństwo, gdy interesy jednostek, grup lub środowisk zaczynają się ze sobą zderzać?
Racja stanu była odpowiedzią na tę kolizję. Oznaczała uznanie, że w pewnych obszarach interes nadrzędny – interes państwa jako wspólnoty – musi mieć pierwszeństwo przed interesami partykularnymi, nawet jeśli są one uzasadnione, głośne lub chwilowo dominujące.
W czasach głębokiej polaryzacji pojęcie to nabiera szczególnego znaczenia.
Nie jako narzędzie walki, lecz jako punkt odniesienia, który pozwala wyjść poza doraźne spory i spojrzeć na skutki decyzji w dłuższej perspektywie: społecznej, gospodarczej i międzypokoleniowej.
Racja stanu nie znosi różnic ani sporów.
Przypomina jednak, że nie wszystko, co korzystne „tu i teraz” dla części społeczeństwa, służy dobru wspólnemu w dłuższym horyzoncie.
W tym sensie racja stanu jest nie tyle pojęciem politycznym, co zasadą odpowiedzialności.
